Tutaj jesteśFelietony / Mroczne widmo absolwenta
Mroczne widmo absolwenta
Witam wszystkich w czwartym już felietonie. Na początku chciałbym podziękować za tak dużą liczbę czytelników poprzedniego, ponad pół tysiąca odsłon to świetny wynik, może ten felieton go pobije. To, o czym dziś napiszę tak naprawdę w niewielkim stopniu dotyczy mnie samego – żadna z proponowanych tutaj zmian nie wejdzie w życie zanim złożę pracę licencjacką. Podzielam jednak wątpliwości wielu wykładowców i studentów odnośnie obniżającego się poziomu kształcenia w naszej Alma Mater. Gdy na forum Esgieha.pl pojawiła się plotka o skróceniu liczby godzin z Mikro- i Makroekonomii komentarze były w miażdżącej części negatywne. Zarazem mniej więcej w tym samym czasie Samorząd, a pośrednio także Koła Naukowe i studenci zostali poproszeni o przedstawienie swojej wizji absolwenta (kiedyś) najlepszej szkoły ekonomicznej w tym kraju.
1. Szkoła ekonomiczna
Pierwszy mój postulat – nie róbmy z SGH szkoły „ogólnokształcącej”. Kto uczy się zbyt wielu rzeczy w małych dawkach na koniec nie umie nic. Skoncentrujmy się na tym, co jest w tej szkole (chyba) najważniejsze – na Ekonomii. Moim skromnym zdaniem Mikro- i Makroekonomia (I – III) powinna być w wymiarze 6 ECTS, podział dowolny, może być 1 wykład na 2 tygodnie + ćwiczenia 3/2 godziny, może być po równo wykładu i ćwiczeń. Ośmieliłbym się wręcz na brawurowe hasło – 7,5 ECTS na każdy z tych przedmiotów, z tym, że raczej 1 wykład na 2 tygodnie i podwójne ćwiczenia. Studenci SGH zbyt dużo mają moim zdaniem teorii, zbyt mało praktyki. Drugie ćwiczenia powinny mieć formę rozwiązywania studium przypadku, powinny dawać możliwość wykazania się, znalezienia rozwiązania i wykorzystania zdobytej wiedzy.
2. Teoria jest podstawą dla praktyki, nie suplementem
Zbyt często spotykam się w naszej szkole ze stwierdzeniem, że „nie możemy głębiej analizować tego zadania/robić takich więcej, bo nie zdążymy z teorią zapisaną w sylabusie”. Część przedmiotów wręcz wymaga zajęć praktycznych, z samej teorii nie uzyskamy świetnych ekonomistów, lecz mole książkowe. Gospodarka to żywy organizm, żadna teoria bez praktyki nie ma większego powiązania z rzeczywistością.
3. Specjalista, nie wszechwiedzący
Student SGH powinien mieć większą możliwość profilowania swojego toku studiów. Oczywiście, nasza szkoła pozwala na wręcz nieograniczony wybór spośród pewnego zestawu przedmiotów i możliwość ich realizacji w dowolnym momencie kształcenia. Jednak podajmy kilka danych statystycznych: spośród 170 punktów ECTS, które należy zdobyć, aby uzyskać tytuł licencjata (pomijając seminarium) przedmioty podstawowe, WF oraz lektoraty stanowią 104 punkty Tak naprawdę wybiera się 39% przedmiotów, 61% jest obowiązkowych. Kwestia lektoratówi wychowania fizycznego jest bezsporna, pozostaje 86 punktów z przedmiotów podstawowych. Student SGH nie może zadecydować o więcej niż połowie realizowanego programu!
Co gorsza, nie wszystkie przedmioty każdemu są potrzebne w tym samym stopniu – studentowi MIESI podstawy rachunkowości są mniej potrzebne niż studentowi FiR, gdy ten ostatni spokojnie zadowoliłby się podstawową częścią Ekonometrii. Moja propozycja jest taka: udostępnijmy przedmioty podstawowe w dwóch wersjach – podstawowej i rozszerzonej. Każdy może dowolnie ułożyć sobie udział jednych i drugich zachowując jakiś dolny limit punktów. Jako student MIESI wolałbym dostać dodatkowe 1,5 ECTS na Logikę matematyczną kosztem przykładowo Socjologii. Tak samo student Zarządzania zrealizuje Statystykę za 3 ECTS i Podstawy zarządzania za 6 ECTS. Uzyskamy oba wymagane efekty: podstawową wiedzę ogólną i dogłębną wiedzę specjalizacyjną.
Podobnie można by rozwiązać przedmioty kierunkowe (przedmioty specjalizacyjne i konkursowe powinny zostać na obecnych zasadach – mogą być bardziej profilowane przez wykładowców lub katedry). Jako student MIESI chętnie rozszerzyłbym zakres swojej wiedzy z analizy matematycznej niekoniecznie kosztem innych przedmiotów (chociaż przykładowo Demografia jest mi zbędna w zakresie rozszerzonym).
4. Analiza
Przeanalizujmy jeden przykładowy semestr – semestr drugi. Poza lektoratami student realizuje: Makroekonomię I (15h wykładu + 30 ćwiczeń), Matematykę cz. II (30+30), Podstawy finansów (30+0), Podstawy rachunkowości (15+15), Socjologię(30+0) i Statystykę(15+45). Oto moja propozycja:
P – poziom podstawowy, R - rozszerzony
Makroekonomia I: [zawsze: 15 + 45; 6 ECTS]
Matematyka cz. II: [P: 15+15; 3 ECTS] [R: 15+60; 7,5 ECTS]
Podstawy Finansów [P: 15+0; 1,5 ECTS] [R: 15+30; 4,5 ECTS]
Podstawy Rachunkowości: [P: 0+15; 1,5 ECTS] [R: 15+30; 4,5 ECTS]
Socjologia: [P: 15+0; 1,5 ECTS] [R: 15+30; 4,5 ECTS]
Statystyka: [P: 15+15; 3 ECTS] [R: 15 + 60; 7,5 ECTS]
Limit: 26 ECTS [4 ECTS to języki + lektoraty]
;Przykładowy mój wybór (MIESI): MAT, STAT – R, reszta – P; wartość: 25,5 ECTS
Przykładowy wybór kogoś innego: MAT, STAT – P, reszta – R; wartość: 25,5 ECTS.
Suma łączna z przedmiotów podstawowych nie mogłaby być niższa niż np. obecne 86 ECTS, ale większa ilość oznaczałaby, że w systemie liczyłoby się jako 86 (czyli jako realizacja przedmiotów podstawowych). Dla całkiem wyimaginowanych, ale zgodnych z powyższą logiką danych zrealizowałbym 87 ECTS, czyli tyle, co wynosi limit. Powyższy przykład jest całkowicie wymyślony, więc proszę nie sugerować jego poprawek, ma jedynie zobrazować pewne rozwiązanie.
5. Podsumowanie
Na koniec wyrażę nadzieję, że SGH nie będzie za kilka lat „szkołą wyższą ogólnokształcącą” i pozostanie w czołówce rankingów. Ale to także zależy od tego, czego oczekujemy od Wielkiej
Różowej.
Okroić jeszcze matematykę i statystykę? Czyś Ty na głowę upadł?
Po prostu nie da się przeprowadzić rozsądnych zajęć ze statystyki w formacie 15 godzin wykładowych i 15 ćwiczeń (mam na myśli coś, co określasz jako "poziom podstawowy"! Nawet studenci nauk społecznych społecznych na UW mają o połowę więcej staty.
W wymiarze, jaki przyda się studentowi ZiMu można się zmieścić w 15+15. Poza tym każdy ma wolny wybór i możliwość uczestniczenia w wersji rozszerzonej.
Dodaj nową odpowiedź